Kashima zremisowała w Iranie z Persepolis 0-0, dzięki czemu obroniła przewagę z pierwszego spotkania! Dla Antlers jest to pierwsza w historii wygrana w tych rozgrywkach. Zdobycie Ligi Mistrzów oznacza również, że Kashima wystąpi w zbliżających się Klubowych Mistrzostwach Świata! Japońska dominacja na Azjatyckim podwórku trwa w najlepsze i Kashima przejmuje miano najlepszej na kontynencie po Urawie Red Diamonds.

Potężny sukces podopiecznych Go Oiwy, którym brakowało w gablocie tego najważniejszego trofeum na kontynencie. Puchar Ligi Mistrzów jest 26. trofeum w historii Antlers.

 

 

 

MVP całych rozgrywek został napastnik Kashimy Antlers, Yuma Suzuki.

Najlepszym strzelcem rozgrywek został natomiast Bounedjah, napastnik Al-Sadd, który zgromadził na swoim koncie 13 bramek. Nagroda fair play powędrowała w ręce finalisty rozgrywek, czyli Persepolis.

Kashima trafiła do grupy H, gdzie znalazła się razem z koreańskim Suwon Samsung Bluewings, australijskim Sydney FC i chińskim Shanghai Shenhua. Zajęła w niej drugie miejsce gromadząc 9 punktów i jednym oczkiem ustąpiła Suwonowi.

1

W 1/16. finału Antlers trafili na ekipę Shanghai SIPG, która w tym sezonie zmierza po mistrzostwo Chin. W pierwszym meczu Japończycy wygrali 3:1,  a w rewanżu Chińczycy wygrali 2:1. Było więc 4:3 w dwumeczu na korzyść Antlers. W kolejnej rundzie Kashima trafiła na kolejny chiński klub, którym był Tianjin Quanjian. Tutaj wicemistrzowie Japonii nie mieli już tylu problemów i przeszli dalej pokonując Tianjin 5:0 w dwumeczu. W półfinale Antlers zmierzyli się z grupowym rywalem, czyli Suwon Samsung Bluewings. Pasjonujący dwumecz zakończył się zwycięstwem Japończyków 6:5 i awansem do finału. Tam czekał zespół Persepolis.

 

Persepolis 0-0 Kashima Antlers

1,5 godziny przed meczem stadion w Teheranie był już praktycznie wypełniony. 100 tysięcy ludzi czekało na emocjonujący pojedynek, który miał wyłonić najlepszą drużynę na kontynencie. Oba zespoły wystawiły to co mają najlepsze i punktualnie o godzinie 16:00 czasu polskiego, a 18:30 czasu lokalnego rozpoczął się wielki finał Ligi Mistrzów.

 

 

A w nim, jak można się było spodziewać, panowała iście piekielna atmosfera stworzona przez kibiców gospodarzy. Persepolis dominowało niemal w każdym aspekcie, ale na niewiele się to przekładało. Suche statystyki pokazują nam 17-7 w strzałach i 6-0 w strzałach celnych na korzyść Irańczyków, ale w rzeczywistości wynikało z nich mało konkretnego zagrożenia i z większością ataków i uderzeń radzili sobie obrońcy Kashimy i Kwon Sun-Tae. Przez pośpiech, gracze Persepolis popełniali dużo prostych błędów, a z biegiem czasu narastała w nich presja i zdenerwowanie. To nie mogło przynieść niczego dobrego i na przestrzeni całego spotkania nie zdołali ani razu trafić do siatki, a potrzebowali aż dwóch trafień, aby doprowadzić do dogrywki. Kashima również atakowała stosunkowo niewiele, a najlepszą okazję gości zmarnował Doi, który będąc w polu karnym uderzył obok bramki. Pozostała część meczu to spokój i skuteczna defensywa Japończyków i… dużo przepychanek, z którymi w pewnym momencie przestał sobie radzić arbiter tego spotkania. Na szczęście nie wyniknęło z nich nic poważnego i obyło się bez kar indywidualnych. Obyło się też bez bramek i Kashima Antlers sięgnęła po swoje pierwsze w historii trofeum Azjatyckiej Ligi Mistrzów, czego gratuluje im cała redakcja AzjaGola!

 

 

 

 

 

Autor tekstu: Kamil Gala
@GalsonHM