Site icon AzjaGola

Arkadag broni honoru Azji Centralnej

23 i 24 grudnia rozegrano spotkania dwóch najważniejszych azjatyckich pucharów w strefie zachodniej. Z jakim skutkiem występowały kluby z Azji Centralnej? Piszę o tym poniżej.

Liga Mistrzów AFC Elite – faza ligowa, 6. kolejka

Al-Ittihad Dżudda – Nasaf Karszy 1:0 (Benzema 57)

I znów „Smokom” nie udało się zgarnąć choćby punktu. Choć tu spodziewałem się, że na ciężkiej saudyjskiej ziemi może to się nie udać. I faktycznie, gospodarze odnieśli zasłużone zwycięstwo. Już w 8. minucie Al-Ghamdi trafił w słupek. Niedługo przed przerwą to samo zrobił Benzema. Były gracz Realu Madryt dopiął swego po przerwie. Fabinho przejął piłkę na połowie rywala, podał na lewo do Rogera Fernandesa a z jego dośrodkowania skorzystał 97-krotny reprezentant Francji, który kolanem zmieścił piłkę w sieci. W 77. minucie bliski wyrównania był Shala ale w sytuacji sam na sam powstrzymał go Rajković. Chwilę potem strzał Benzemy głową na poprzeczkę sparował Nematow. Akcji z obu stron nie brakowało lecz wynik się nie zmienił. To oznacza, że ekipa Ruzykuła Berdyjewa nie ma już żadnych szans na fazę pucharową. Widzów: 14829

Pozostałe wyniki strefy zachodniej:

Tabela strefy zachodniej:

Następna kolejka w strefie zachodniej:

Liga Mistrzów AFC 2 – faza grupowa, 6. kolejka

Grupa B

Al-Ahli Doha – FK Andiżan 2:0 (Vlap 26, 65)

Po pięciu remisach przyszła pierwsza porażka. I ostatnia w tym sezonie. Katem Krystiana Nowaka i spółki okazał się były gracz Twente Enschede, Anderlechtu czy Arminii Bielefeld Michel Vlap. 2 trafienia 27-letniego Holendra dały katarskiej ekipie wygranie grupy. Najpierw zmieścił piłkę czubkiem buta w bramce po centrze Juliana Draxlera z rzutu wolnego z lewej strony. W 33. minucie były piłkarz m.in. Schalke 04 czy PSG mógł dołożyć gola do asysty lecz trafił w słupek. W drugiej połowie Vlap podał do Fettouhiego, ten do Draxlera, który podał do Vlapa a ten zaskoczył Adchamowa podkręconą piłką z dystansu. W doliczonym czasie gola honorowego mógł zdobyć Usmonow lecz huknął w poprzeczkę. Generalnie zasłużona wygrana Al-Ahli, która oznacza pożegnanie Andiżanu z pucharami. Zatrudnienie Samwela Babajana nie pomogło, jak się okazuje. Widzów: 361

FK Arkadag – Al-Khalidiyah 1:0 (Gurbanow 45)

Wszechpotężny Arkadag może ten rok zaliczyć do niezwykle udanych. W kraju gniecie wszystkich jak leci. Wiosną wygrał AFC Challenge League a teraz udało mu się wyjść z grupy Ligi Mistrzów AFC 2. Grał jednak w dość nietypowych warunkach.

W dużej mierze także dlatego sytuacji nie było zbyt wiele. I padł jeden gol. Pod koniec pierwszej połowy Bieknazarow podał do Bałłakowa, ten do Chydyrowa, którego strzał przed siebie odbił Silva. Portugalczyk obronił jeszcze strzał Gurbanowa głową ale ten i tak znalazł drogę do siatki. W drugiej połowie bahrajńscy rywale byli bezradni jak dzieci we mgle (dosłownie i w przenośni). Dla Arkadagu było to dopiero pierwsze zwycięstwo w Lidze Mistrzów AFC 2 ale trzeba przyznać, że przyszło w odpowiednim momencie. Widzów: 10000

Tabela końcowa:

Grupa C

Al-Hussein Irbid – Ahal Anew 3:1 (Sisa 65, Al Fakhouri 74, 80 – Tagajew 53)

Wicemistrzom Turkmenistanu nie udało się nawet wygrać meczu o honor. Choć strzelił gola jako pierwszy mimo iż w pierwszej połowie przeważali gospodarze a Berdyjew miał co robić w bramce. W 53. minucie Tagajew ładnie zakręcił przy słupku. Obudziła się nadzieja, że uda się zapunktować na odchodne. Lecz klub z Jordanii, chcąc wygrać grupę, postanowił zaatakować. I odpowiedział po trzykroć. Al-Namarneh zagrał prostopadle do Sisy, ten pomknął prawą flanką, zszedł do środka w pole karne i płasko strzelił przy słupku. Potem Fall podał do przodu do Al Fakhouriego, który też wszedł z prawej strony w pole karne i zaskoczył Berdyjewa pewnym strzałem z ostrego kąta. Następnie Sisa podał do Ayeda, ten zagrał do przodu w pole karne a Al Fakhouri głową ustalił rezultat, pieczętując zwycięstwo w grupie. Szkoda, że Mohun Bagan namieszał i wycofał się z rozgrywek. Ahal skończyłby wtedy grupę z większym dorobkiem punktowym niż jeden. Widzów: 704

Mohun Bagan Kolkata – Sepahan Isfahan odwołany

Tabela końcowa:

Grupa D

Goa FC – Istiqlol Duszanbe 1:2 (Drazić 8 – Komolafe 53, Dżurabojew 56-karny)

Na koniec przenosimy się do Indii, gdzie mistrz Tadżykistanu musiał pewnie pokonać miejscową Goę i liczyć na to, że Al-Nassr nawali porządnie Al-Zawrze. Spełniony został tylko jeden warunek – ten drugi. Istiqlol natomiast sam rzucił sobie od początku kłody pod nogi na kartofliskowej murawie. Muhammad Nemil podał do Drazicia a Serb pewnym strzałem w dalszy róg pokonał Stosicia. W 16. minucie mógł wyrównać Haghnazari ale trafił w poprzeczkę. Istiqlol przejął inicjatywę i uparcie szukał wyrównania lecz bezskutecznie. Aż w 53. minucie uśmiechnęło się szczęście do podopiecznych Igora Czerewczenki. Po fatalnym podaniu Patre do bramkarza piłkę przejął Komolafe, minął Sharmę i kopnął do pustej bramki. Chwilę potem po zagraniu ręką Tamanga (jeśli dobrze dostrzegłem) z jedenastu metrów pewnie trafił Dżurabojew. Kolejnych goli nie udało się jednak dołożyć a mało tego, od 74. minuty goście grali w dziesiątkę, gdy czerwoną kartkę za ostre wejście prostą nogą przed polem karnym otrzymał Kurbonow. Goa nie zdołała wykorzystać przewagi liczebnej i kończy fazę grupową z zerowym dorobkiem punktowym. Istiqlol zaś zrównał się punktami z Al-Zawra’ą lecz tu istotny okazał się bilans bramkowy (3:3 w dwumeczu), który premiował awansem ekipę z Iraku. Zabrakło do awansu niewiele i tu bardzo szkoda była wysokich porażek z Al-Nassrem… A Tadżykistan poprzez słabsze wyniki z ostatnich lat spada w rankingu AFC i jego przedstawicieli zobaczymy co najwyżej w AFC Challenge League. Widzów: 1083

Al-Nassr Rijad – Al-Zawraa 5:1 (4:0)

Tabela końcowa:

Podsumowując:

Średnia kolejka – 2 zwycięstwa i 3 porażki (bramki 4:7). I okazało się, że z Azji Centralnej nie tylko Muras United zagra wiosną w pucharach. Arkadag również stanął na wysokości zadania i w lutym zagra w 1/8 finału z kimś z trójki Al-Wasl Dubaj (ZEA), Al-Hilal Rijad (Arabia Saudyjska) lub Al-Hussein Irbid (Jordania). Losowanie odbędzie się 30 grudnia.

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Exit mobile version