Site icon AzjaGola

Spodziewany łomot i historyczny awans

W tym tygodniu w azjatyckich pucharach zagrało swoje rewanże dwóch przedstawicieli postsowieckiej Azji Centralnej. Jeden może być zadowolony z postawy a drugi niekoniecznie. Szczegóły poniżej.

Liga Mistrzów AFC Elite – 1/8 finału

Al-Hilal Rijad➡️ – Pachtakor Taszkent 4:0 (Al-Yami 31, Malcom 42, S.Al-Dawsari 51, N.Al-Dawsari 90+2) (pierwszy mecz 0:1)

Wygrana w Taszkencie rozbudziła nadzieje uzbeckich kibiców. Lecz z czasem zostały one brutalnie rozwiane przez saudyjskich faworytów, którzy gnietli gości niemiłosiernie i po pół godziny gry doczekali się prowadzenia. Kaio Cesar podał do Salema Al-Dawsariego, kapitan gospodarzy popisał się piękną piętką do Kanno, który dośrodkował z lewej strony a Al-Yami głową wbił piłkę do siatki. Niedługo przed przerwą prostopadłym podaniem popisał się Kanno, dopadł do niego Malcom i uciekł Azmiddinowowi, po czym płaskim strzałem pokonał Jhonatana, który wcześniej zanotował parę bardzo dobrych, instynktownych interwencji, dzięki którym pogrom nie był wyższy. Od razu po przerwie Pachtakor poszukał swojej szansy. Alidżonow przebojem wszedł z prawej strony w pole karne, nisko dośrodkował a strzał Flamariona nogami odbił Bono. Na tym jednak kończyły się ofensywne poczynania „Lwów” w Rijadzie. Chwilę później po tym, jak Aliżonow wpadł na Al-Dawsariego w polu karnym z jedenastu metrów nie pomylił się sam poszkodowany. W 71. minucie Marcos Leonardo także trafił do siatki, jednak po analizie VAR gol nie został uznany (spalony). Ale co się odwlecze to nie uciecze. W doliczonym czasie „Niebieska Fala” przeprowadziła akcję jak po sznurku z prawej strony do środka, którą strzałem z bliska sfinalizował wpuszczony z ławki Nasser Al-Dawsari. I tak kończy się przygoda Pachtakora z azjatyckimi pucharami. Udało się wyjść z grupy i postraszyć faworytów. Można i tak być dumnym. A wejście do finałowej ósemki byłoby przeogromnym sukcesem. Widzów: 24316

W fazie finałowej, która będzie rozegrana na przełomie kwietnia i maja w saudyjskiej Dżuddzie zagra 8 drużyn: 3 z Arabii Saudyjskiej (Al-Hilal, Al-Ahli, Al-Nassr), dwie z Japonii (Yokohama F. Marinos, Kawasaki Frontale) oraz po jednej z Tajlandii (Buriram United), Kataru (Al-Sadd) i Korei Południowej (Gwangju FC). Zabraknie przedstawicieli Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Iranu, Chin, Australii czy oczywiście Uzbekistanu.

AFC Challenge League – 1/4 finału

FK Arkadag➡️ – East Bengal Kolkata 2:1 (Annadurdyjew 89-karny, 90+8 – Bouli 1) (pierwszy mecz 1:0)

Już po 53 sekundach mający jednobramkową zaliczkę z Indii turkmeńscy dominatorzy dostali gonga. Diamantakos dostał piłkę w polu karnym, jego zagranie do środka odbił Ahałłyjew ale przy dużej bierności defensywy Bouli zmieścił ją z bliska w siatce. W 17. minucie Diamantakos mógł wynik podwyższyć lecz po strzale byłego gracza m.in. Olympiakosu czy VfL Bochum piłka odbiła się od słupka. Kwadrans później z boiska za drugą żółtą kartkę za faul na Gurbanowie wyleciał Lalchungnunga. Arkadag tym samym grał w przewadze ale brakowało mu często wykończenia, dokładności i skuteczności. Długo utrzymywał się wynik 0:1 i coraz mocniej pachniało dogrywką. Aż po wejściu Chakrabartiego w Tirkiszowa w polu karnym arbiter z Libanu wskazał na jedenasty metr. Wpuszczony z ławki doświadczony Annadurdyjew nie pomylił się. A w doliczonym czasie wyskoczył jak zza krzaków po podaniu wchodzącego z prawej strony w pole karne Saparmamedowa po ziemi i płaskim strzałem dał gospodarzom zwycięstwo. 10 tysięcy widzów zostało wprawionych w stan radości. I tak oto powstały 2 lata temu „Protektor” czyni rzeczy historyczne.

https://x.com/Adam_Zmudzinski/status/1899800804418048111

W półfinale czeka na niego Al-Arabi z Kuwejtu. Ten sam zespół, z którym Arkadag rywalizował w fazie grupowej AFC Challenge League. 1 listopada ubiegłego roku przegrał z nim 2:3. Czas zatem na odwet choć lekko nie będzie, gdyż „moim zdaniem, według mnie, parę niedociągnięć jest”, jeśli chodzi o grę mistrzów Turkmenistanu. Dwumecz ten odbędzie się 9 i 16 kwietnia.

I tak proszę państwa z byłego ZSRR w tym sezonie europejskich i azjatyckich pucharów pozostał mi już tylko Arkadag…

Autor tekstu: Łukasz Bobruk

Exit mobile version