3 i 4 lutego rozegrano pierwszą w 2025 roku kolejkę Ligi Mistrzów AFC Elite. Była to seria nr 7 najważniejszych klubowych rozgrywek w Azji w edycji 2024/25. Jak w niej spisał się reprezentant Uzbekistanu?
Al-Gharafa – Pachtakor Taszkent 1:0 (Sassi 39)
Zimą miały miejsce „Pachtakorowe rewolucje”. Zmieniło się bardzo wiele – w miejsce Maksima Szackicha nowym trenerem został Pedro Moreira, który przez lata był asystentem swego portugalskiego rodaka Paulo Fonseki choćby w Szachtarze Donieck. Na Białoruś wrócił znany m.in. z Termaliki Nieciecza bramkarz Paweł Pawliuczenko, który zasilił beniaminka tamtejszej ekstraklasy Maxline Witebsk. Serbski supersnajper Dragan Ćeran po kilku latach ponownie zawitał w Nasafie Karszy a Szachzod Rachmatullajew odszedł do Kyzyłkumu. Szczebel niżej będzie występował Dżawochir Alidżonow, który podpisał umowę z Dostlikiem Taszkent. Z kolei do Pachtakora przyszli dość ciekawi zawodnicy. Tacy jak znany z Dinama Batumi Flamarion (ostatnio Valenciennes), nazywani przeze mnie „zaciągiem portugalskim” Jonatan Lucca (z AVS Futebol) i Jhonatan (który w Rio Ave przegrał miejsce w bramce z Cezarym Misztą i musiał stamtąd odejść aż wywiało go aż do Uzbekistanu), wracający z zagranicy napadzior Igor Siergiejew (ostatnio w tajskim BG Pathum), wyciągnięty z Emiratów Arabskich (konkretnie z Khor Fakkan) defensywny pomocnik Abdulla Abdullajew, pozyskany z Iraku (z Al-Quwa Al-Jawiya Bagdad) Bashar Rezan czy grający ostatnio w Chinach (Qingdao West Coast) kolumbijski napastnik Brayan Riascos. Skład wydawał się rzeczywiście mocniejszy od tego, co prezentował Pachtakor choćby jesienią.
Ale boisko we wtorkowy katarski wieczór zweryfikowało oczekiwania. Widać było, że skład jeszcze musi się dobrze zgrać. Zresztą dla „Lwów” to był pierwszy w 2025 roku mecz o stawkę. Drużyna, która strzeliła w strefie zachodniej najmniej goli, ponownie nie umiała znaleźć drogi do siatki. Ofensywa, tak jak to często bywało w tym sezonie pucharowym, nie istniała zbytnio, wyróżniając się przede wszystkim posiadaniem piłki i dużą liczbą podań, z których nic nie wynikało. Defensywa, choć najlepsza w grupie zachodniej (!) to nie ustrzegła się błędów i sprawiała wrażenie zaspanej oraz nie do końca nadążającej za rywalami, którzy stwarzali sobie sporo sytuacji. Szczególnie aktywny w ekipie gospodarzy był Brahimi. Doświadczony Algierczyk rozkręcił akcję bramkową, gdy poszedł do przodu, wymienił piłkę z innym graczem, znanym z europejskich boisk (np. Real Madryt, Celta Vigo, Newcastle United czy Hoffenheim) Joselu, podał do zupełnie niekrytego Sassiego a ten pokonał Jhonatana. W 64. minucie Pachtakor miał sporo szczęścia, gdyż po zagraniu Al-Ganehiego z prawej strony na spalonym był główkujący Joselu. Goście próbowali zaskoczyć nielicznymi akcjami lecz kolejna znana z topowych lig persona, czyli Sergio Rico, nie dała się pokonać. Skończyło się wynikiem, który mocno oddalił byłego już mistrza Uzbekistanu od fazy pucharowej.
Pozostałe rezultaty grupy Zachodniej:
Tabela:
Ostatnia kolejka:
Jedynym atutem Pachtakora może być własne boisko. Z silniejszym (przynajmniej na papierze) Al-Sadd „Lwy” będą musiały koniecznie wygrać, by liczyć na fazę pucharową. Przy tym swoich meczów nie mogą wygrać jednocześnie Al-Gharafa, Persepolis i Esteghlal (wystarczy, że choć jedna z tych drużyn przegra). Jeśli chodzi o oba kluby z Iranu, mogą nawet zremisować gdyż w razie zwycięstwa Pachtakora i tak ten będzie miał lepszy od nich bilans bramkowy. Szkoda tylko, że nie ma zasady, że wszystkie mecze ostatniej kolejki zaczynają się o tej samej godzinie… Gdyż Pachtakor zacznie jako pierwszy a potem będzie nerwowo spoglądał na resztę.
W każdym razie ostatnia kolejka fazy ligowej zapowiada się emocjonująco. Nawet, gdy cała saudyjska trójca + Al-Sadd i Al-Wasl ma już pewną fazę pucharową a broniący trofeum Al-Ain na pewno do niej nie wejdzie (!).
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
