W tym tygodniu kluby z Azji Centralnej rozegrały ostatnie w tym roku kalendarzowym spotkania w azjatyckich pucharach. Jak im poszło? Lepiej niż tydzień temu acz człowiek taki jak ja i tak do końca zadowolony być nie może… Zresztą zobaczcie sami.
AFC Champions League Elite – 6. kolejka
Pachtakor Taszkent – Al-Ain 1:1 (Dżurakuzijew 6 – Rahimi 49)
No nie. Znów to samo. Al-Ain był ostatni przed tą kolejką. To nic, że jest obrońcą tytułu. U siebie należało go ograć. Ale znów Pachtakor zgubił punkty! Choć zaczęło się dość obiecująco. Po strzale Chołmatowa piłkę odbił Eisa lecz Dżurakuzijew głową dobił ja do siatki. W 33. minucie centrostrzał Machammadżonowa z lewej strony po rykoszecie miał finisz na poprzeczce. W doliczonym czasie pierwszej połowy Dżurakuzijew choć miał obrońcę na plecach to zmarnował sytuację sam na sam z Eisą. To się zemściło niedługo po przerwie. Wtedy to gospodarze zostawili wręcz autostradę rywalom, którzy pojechali środkiem do pola karnego Pachtakora. Segovia zagrał prostopadle do Rahimiego a ten zakończył rajd płaskim strzałem w sytuacji sam na sam z Nazarowem. Chwilę potem wydawało się, że „Lwom” będzie łatwiej odzyskać prowadzenie. W 55. minucie Nader wyleciał z boiska za atak prostą nogą w Abdumannopowa. Początkowo otrzymał żółtą kartkę lecz po analizie VAR kuwejcki sędzia zmienił decyzję i wyrzucił z boiska gracza gości. Potem wcale łatwiej nie było. Przeciwnie, Pachtakor wyglądał momentami jakby sam grał w osłabieniu. Goście szukali swoich szans i byli blisko objęcia prowadzenia. Miejscowi gracze oczywiście też próbowali strzelić gola. Bliski był w 88. minucie Abdumażydow lecz główkował w poprzeczkę. Wynik jednak nie uległ zmianie. I cóż, znów zeszłorocznym mistrzom Uzbekistanu nie udało się wygrać. 4 punkty ma za 4 remisy. Rozumiem, że jest w przebudowie ale jeśli dalej będzie nastawiał się na ciułanie punktów zamiast grania na pełnej petardzie to może zobaczyć fazę pucharową jedynie w telewizji. A łatwo w lutym o punkty nie będzie, gdyż czekają dwaj rywale z Kataru – Al-Gharafa i Al-Sadd. Widzów: 1511
Pozostałe spotkania w części Zachodniej:
Nie zawodzą chociaż Urunow i Gwelesiani, którzy dali cenną wygraną Persepolisowi.
Tabela:
Dodam, że pierwsza piątka ma już pewną fazę pucharową. Reszta walczy o pozostałe 3 pozycje.
Następna kolejka:
AFC Champions League 2 – 6. kolejka
Grupa A
Al-Wakra – Rawszan Kulob 0:2 (Chajtow 55, Safarow 81)
No brawo. Lepiej późno niż wcale. Wicemistrz Tadżykistanu pokazał, że czasem i on może mieć przebłyski w meczach pucharowych. Choć to katarscy gospodarze częściej byli przy piłce to Rawszan też czasem potrafił się odgryźć. W 55. minucie udało się graczom Alego Nazarzadeha przeprowadzić składną akcję zespołową. Rachimow zagrał prostopadle na prawo do Gijosowa, ten nisko dośrodkował w pole karne, Chajtow przejął piłkę i pokonał Abdullę strzałem w dalszy róg. W 81. minucie Matić zabrał piłkę rywalowi w środku pola, oddał mu ją Chajtow, Bośniak poszedł prawą flanką, też nisko dośrodkował, Safarow przejął podanie i pewnie uderzył. Zabójcze kontry i znakomita postawa Hrycenki w bramce zapewniła Rawszanowi pierwsze i ostatnie punkty w tej edycji Ligi Mistrzów AFC 2. Szkoda tylko, że tak późno zaczęło to przynosić efekty. I gdyby Al-Wakrah z Tractorem nie zdobyła punktu to nawet byłby awans (lepszy bilans bramkowy). Ach szkoda…
Pauzował Tractor Sazi Tebryz.
Tabela końcowa:
Grupa B
Al-Khaldiyah – Altyn Asyr Aszchabad 4:0 (Hasan 10, Belatreche 47, 54, 89)
„Sygnaliści” zagrali na koniec tak, jak grali przez całą fazę grupową. Byli tłem dla rywali i nawet jeśli mieli sytuacje to i tak na nic to się zdało. Na początku Al-Aswad posłał wyśmienite prostopadłe podanie, uruchomiony Ismail wszedł z lewej strony w pole karne, wyłożył piłkę do środka po ziemi a Hasan Abduljabbar wślizgiem wbił piłkę do sieci. Na początku drugiej połowy po dośrodkowaniu z dość ciekawie rozegranego rzutu wolnego z prawej flanki piłkę odbił głową Zaalani (uprzedzając przy tym wyskakującego z bramki Babajewa), od razu górą podał ją Dabo a Belatreche celnie główkował do siatki obok zaskoczonej defensywy Altyn Asyru. 7 minut później Saeed wykorzystał złe rozegranie piłki przez graczy z Turkmenistanu na własnej połowie, posłał prostopadłe podanie do Ismaila, ten dośrodkował z lewej strony a Belatreche znów celnie główkował. Na koniec Algierczyk dopełnił hat-tricka po tym, jak świetną robotę wykonał Igor Torres, ogrywając rywali jak dzieciaki na podwórku (Sojunowa nawet posadził na tyłku), podając mu krótko piłkę. Belatrechemu pozostało jedynie celnie wykończyć akcję i dobić outsidera grupy. Bo nazwijmy rzeczy po imieniu. W tej grupie Altyn Asyr nie istniał i nie jest wytłumaczeniem, że Arkadag jest lepszy na krajowym podwórku. Klub ten miał potencjał, by chociaż ze 3 punkty wywalczyć. A tu kończy z niczym. Wprawdzie w 2016 roku też był ostatni w swojej grupie w Pucharze AFC ale tam chociaż zdobył 6 oczek. A tu gucio w ZOO.
Al-Quwa Al-Jawiya Bagdad – Al-Taawoun Al-Burajda 0:1 (0:0)
Tabela końcowa:
Grupa C
Istiqlol Duszanbe – Sepahan Isfahan 0:2 (Karimi 55-karny, Kamara 80)
Następne przegrywy, które nawet punktu zdobyć nie potrafiły. Zaś mający jeszcze jakiekolwiek szanse zespół z Iranu dominował w obu połowach, z tym, że w pierwszej nie przełożył tego na bramki (ani jednego celnego strzału z obu stron!). Goście wyszli na prowadzenie, gdy po faulu Kurbonowa na Aghaeipourze z jedenastu metrów nie pomylił się Karimi. Następnie Mohebi wjechał z prawej strony w pole karne, zagrał na lewo, niedopilnowany Camara opanował piłkę i posłał ją obok stojącego Chasanowa. Wachdatowi Chanonowowi (od 84. minuty na boisku) i spółce ta wygrana nie dała jednak awansu. A Istiqlol tak jak Altyn Asyr mógł zdobyć jakieś parę oczek. Lecz mam wrażenie, że choć wciąż w tadżyckiej piłce dominuje to jednak ma mniej tej piłkarskiej jakości niż wcześniej. Jak tak dalej pójdzie to może być nawet za rok-dwa zdetronizowany. Zespół z Duszanbe od paru lat zajmował w grupie Ligi Mistrzów AFC ostatnie miejsce ale jakieś punkty zdobywał (rok i 2 lata temu po 3). Nawet gdy we wspomnianym 2016 roku również w swojej grupie Pucharu AFC był ostatni to chociaż punkt wywalczył. Jeden punkt. A teraz strzelił tylko jednego gola. Aż szkoda strzępić ryja…
Al-Wehdat Amman – Al-Szardża 1:3 (1:1)
Tabela końcowa:
Grupa D
Shabab Al-Ahli Dubaj – Nasaf Karszy 3:2 (Mateusao 23, Azmoun 32, 34 – Mozgowoj 30, Marusić 45)
Raz udało się „Smokom” ograć emiracką ekipę w tej grupie. Ale to był tylko raz. Drugi raz już się nie udało. Mecz miał dwie różne połowy. W pierwszej golami obrodziło jak grzybami po ulewie. Acz w 12. minucie prowadzenie Nasafowi mógł dać Marusić lecz trafił w słupek. 11 minut później pewnych awansu z grupy gospodarzy na prowadzenie wyniosła akcja zespołowa. Juma podał do Yuriego Cesara, ten po ziemi z prawej flanki do Azmouna, Irańczyk od razu do wchodzącego w pole karne Mateusao a Brazylijczyk podcinką pokonał Ergaszewa. W 30 minucie wyrównał Mozgowoj, ładnie zakręcając z dystansu piłkę, odbitą od Abbasa. Nie trzeba było długo czekać, aż gospodarze odzyskają prowadzenie i mało tego, podwyższą je. Tu w roli głównej wystąpił znany mi ongiś z ligi rosyjskiej Sardar Azmoun, który najpierw dostał podanie górą z prawego skrzydła od swojego rodaka Ezatolahiego, po czym opanował piłkę i celnie strzelił po rykoszecie od Sultonmurodowa. Następnie po tym, jak Juma podał do Yuriego Cesara a po jego dośrodkowaniu piłkę odbił Ergaszew, Azmoun dobił piłkę do sieci. A jeszcze przed końcem pierwszej połowy udało się graczom Ruzykuła Berdyjewa przeprowadzić bardzo fajną, szybką akcję. Marusić podał do Victora, Brazylijczyk zagrał prostopadle na prawo, Rachmatow dośrodkował nisko w pole karne a Marusić pewnie uderzył. W drugiej połowie wyniku nie udało się zmienić, gdyż zespół znanego nam Paulo Sousy był powstrzymywany przez Ergaszewa zaś Nasafowi zabrakło nieco celności. Szkoda, że ekipa nowego mistrza Uzbekistanu kończy czwartą z rzędu porażką. Szkoda, że po znakomitym początku (4 punkty w dwóch meczach) nie udaje się wyjść z grupy. W Nasafie pokładałem największą nadzieję i aby nie skompromitować się w przyszłej edycji Ligi Mistrzów AFC Elite, musi jeszcze sporo poprawić i grać częściej tak, jak przy drugim zdobytym golu. Gdyż owszem, fajnych momentów nie brak lecz musi iść z nimi w parze dobra i szczelna defensywa.
Al-Kuwait – Al-Hussein Irbid 2:2 (0:1)
Tabela końcowa:
No i cóż. W 2024 roku to byłoby na tyle, jeśli chodzi o Centralnych Azjatów w azjatyckich pucharach. Zostaje jedynie wspominać o rozgrywkach krajowych, które albo dobijają albo dobiły już do finiszu.
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
