Środowy rewanż w ramach 1/4 finału Pucharu AFC (1/2 finału play-offów międzystrefowych) miał po pewnej wygranej w ojczyźnie być dla mistrzów Kirgistanu miłą przejażdżką turystyczną na Formozę. I rzeczywiście był. Choć były momenty, gdzie zaczęto zastanawiać się, czy aby na pewno z Abdysz-Atą wszystko jest w porządku.
Taichung Futuro – Abdysz-Ata Kant➡️ 1:3 (Estama 2 – Musabekow 60, Uzdenow 63, Sarykbajew 81) (pierwszy mecz 0:5)
⏰ FT | Taichung Futuro 1️⃣-3️⃣ Abdysh-Ata Kant (1️⃣-8️⃣ on agg.)
Abdysh-Ata Kant cruise to the Inter-Zone Final in style 🥳#AFCCup | #FTRvABD pic.twitter.com/uF36sfHM1M
— #AFCCup (@AFCCup) March 13, 2024
Pewnych swego „Piwowarów” zupełnie zaskoczyli gospodarze, którzy mieli na celu jeśli nie dokonanie niemożliwego to chociaż honorowe pożegnanie z azjatyckimi pucharami. I tak oto w 2. minucie długi przerzut Uehary (jak dobrze dostrzegłem) z lewego skrzydła dotarł w pole karne, gdzie Estama powalczył skutecznie w powietrzu, piłka dotarła do Takayamy, Japończyk zagrał z prawej strony po ziemi do środka a silny haitiański napastnik dopełnił formalności i wpakował z bliska piłkę do sieci. Następnie, co ciekawe, to Abdysz-Ata rzucił się do ataków a nie mający jeszcze 4 gole do odrobienia gracze z Tajwanu.
I gdy upływała godzina gry, w zasadzie można było już ogłosić dwumecz za zamknięty. Batyrkanow podał do Musabekowa, ten do Batyrkanowa, który rozciągnął po ziemi grę na prawo, Żyrgałbek uulu dośrodkował w pole karne, Musabekow oddał „zawiesinkowy” strzał głową w dalszy róg i piłka znalazła się w siatce. Spotkanie w pełni kontrolowali goście, którzy trafili jeszcze dwukrotnie do siatki. W 63. minucie Uzdenow oddał zaskakujący strzał z rzutu wolnego przy bliższym słupku. Aż Matsui wbił sobie piłkę do siatki. Zaś w ostatnim kwadransie Sarykbajew, który w 38. minucie zmienił kontuzjowanego Szarszenbekowa, łatwo zabrał piłkę Sakurauchiemu, wszedł z prawej strony w pole karne i strzałem zewnętrzną częścią stopy w dalszy róg pokonał golkipera Taichung. A jakby gospodarzom było mało to kończyli w osłabieniu – Wen Chih Hao faulował Muhadowa przed polem karnym i obejrzał drugą żółtą kartkę.
🎥 HIGHLIGHTS | Taichung Futuro 1️⃣-3️⃣ Abdysh-Ata Kant (1️⃣-8️⃣ on agg.)
FK Abdysh-Ata Kant confirmed their place in the Inter-Zone Final in style with a comfortable win 💪
📰 Match Report 🔗 https://t.co/Grhp1DqbW2#AFCCup | #FTRvABD pic.twitter.com/MvRQeCqdz1
— #AFCCup (@AFCCup) March 13, 2024
8:1 w dwumeczu przerosło moje najśmielsze oczekiwania co do mistrza Kirgistanu. Nie za bardzo znam się na futbolu tajwańskim i szczerze myślałem, że podopieczni Wu-Shung Pena postawią „Piwowarom” twarde warunki. Oczywiście uważałem zwycięstwo i awans za jak najbardziej realne lecz nie spodziewałem się, że przyjmie ono aż takie rozmiary. Cóż, życie lubi czasem pozytywnie zaskoczyć (acz w jakimś sensie to też zasługa bramkarza Taichung – patrz mecz w Biszkeku).
Historyczny dzień dla piłki w 🇰🇬Kirgistanie!
🇰🇬Abdysz-Ata Kant został pierwszym w historii kirgiskim klubem, który wywalczył awans do półfinału azjatyckich pucharów!🔥
Do tej pory żaden klub z tego kraju nie przeszedł nawet fazy grupowej.#AFCCup pic.twitter.com/yNJ5p3MnXL
— Adam Zmudziński (@Adam_Zmudzinski) March 13, 2024
To fakt – w Azjatyckiej Lidze Mistrzów kluby z Kirgistanu jeszcze nigdy nie wystąpiły. Lecz w Pucharze AFC owszem. I nigdy nawet nie wyszły z grupy w tych rozgrywkach. A tu mamy półfinał. Że nie wspomnę o nieistniejącym Pucharze Prezydenta AFC, gdzie Dordoi Biszkek nawet dwukrotnie triumfował (2006, 2007) zaś czterokrotnie przegrywał w finale. Ale to były rozgrywki trzecio- a nawet czwartorzędne, takie ichniejsze Intertoto, specjalnie utworzone dla krajów najsłabszych w Azji, piłkarsko „wschodzących”. AFC Cup to już znacznie wyższa para kaloszy.
A co do obecnej edycji warto pamiętać, że w finale międzystrefowych play-offów (1/2 finału całości) Pucharu AFC z australijskim Central Coast Mariners (4:0 w pierwszym meczu z indyjską Odishą nie powinni roztrwonić) już nie będzie tak słodko. Tu już mamy przeskok nawet o kilka półek wzwyż. To tak, jakby ze zdezelowanego dużego Fiata przesiąść się do porządnego Mercedesa.
Ale „Piwowarzy” nic już nie muszą. Co najwyżej mogą. Teraz nic nie będzie im straszne choć mają również z tyłu głowy świadomość godnego reprezentowania najsłabszej piłkarsko ligi postsowieckiej części Azji Centralnej. I tak w tym sezonie czynią to z wielkim honorem, za co już teraz należą im się wielkie słowa uznania.
Pozostaje zatem czekać na 17 i 24 kwietnia, kiedy będzie toczyć się walka o wielki finał Pucharu AFC.
Autor tekstu: Łukasz Bobruk
