Site icon AzjaGola

Bajeczny Lee Kang-In! Korea pokonuje Bahrajn

     W poniedziałkowe południe na stadionie Jassim Bin Hamad w Dosze, gdzie na co dzień swoje mecze rozgrywa wielokrotny mistrz Kataru – Al Sadd, reprezentacja Korei Południowej zmierzyła się z Bahrajnem. Był to inauguracyjny mecz grupy „E” Mistrzostw Azji.

Wojownicy Taegeuk przystąpili do spotkania w najmocniejszym na ten moment możliwym składzie – z powodu drobnego urazu niedostępny był dzisiaj Hwang Hee-Chan.

Korea zaczęła agresywnie, zdeterminowana by szybko otworzyć wynik meczu, jednak głęboko cofnięty Bahrajn uniemożliwiał złapanie rytmu i płynności Koreańczykom. Ekipa z zachodniej Azji jako pierwsza mogła zdobyć bramkę: w 6 minucie po rzucie wolnym tuż nad poprzeczką główkował Marhoon.

W 13 minucie spotkania Taegeuk Warriors mieli już na koncie 2 żółte kartki co mogło zaniepokoić fanów. Najpierw do notestu arbitra trafił Park Yong-Woo, a następnie lider defensywy Kim Min-Jae. Na boisku działo się naprawdę niewiele, a realizator częściej zaczął skupiać się na trybunach, a w szczególności na pięknych Koreankach 😉

Dopiero w 30 minucie spotkania mieliśmy pierwszą klarowną sytuację dla Korei, jednak po dobrym zagraniu Lee Jae-Sung’a spudłował Cho Gue-Sung. Cel został osiągnięty w 38 minucie, Hwang In-Beom precyzyjnym uderzeniem po długim rogu skierował piłkę do siatki. Było 1:0!

https://twitter.com/i/status/1746945785978147025

W pierwszej połowie w szczególności wyróżniał się po stronie koreańskiej Lee Kang-In, próbował rajdów prawą stroną boiska, szukał nieszablonowych rozwiązań, jego crossowe podania były bardzo celne. Ponadto zawodnik PSG w 43 min. ładnie uderzył z rzutu wolnego i był bliski zaskoczenia bramkarza gości. Jeszcze w doliczonym czasie gry niewidoczny w pierwszej połowie Son miał swoją sytuację ku zdobyciu gola, skończyło się na niecelnym uderzeniu. Do przerwy wynik 1:0.

     Dopiero co wróciliśmy na plac gry, a już przeżywaliśmy chwilę grozy. Sonny został bezpardonowo zaatakowany przez rywala (za ten faul należała się żółta kartka) i przez dłuższą chwilę nie podnosił się z murawy, skończyło się na strachu. W 51 min. Bahrajn niespodziewanie doprowadził do wyrównania! Trochę przypadkowości w polu karnym i piłka trafiła do Al Hashash’a, który bezlitośnie wykorzystał sytuację. Na odpowiedź jednak nie trzeba było długo czekać, będący tego dnia w świetnej dyspozycji Lee Kang-In odpalił petardę! Była to 56 min. spotkania!

 

Dla Koreańczyków było to za mało, śpiesznie dążyli do podwyższenia przewagi, już w 59 min. groźnie uderzał Son, ale decydujące słowo znowu należało do Lee Kang-In’a, który był absolutnym bohaterem meczu. W 68 min. dobrym przeglądem pola popisała się strzelec pierwszej bramki Hwang In-Beom i pięknym podaniem „obsłużył” kolegę z zespołu. Lee Kang-In wykończył to w swoim stylu. 3:1!

Korea mogła i powinna podwyższyć wynik, ale to nie był dzień jej kapitana. Son miał jeszcze dwie bardzo dogodne sytuacje przy których niechlubnie pudłował. Jestem przekonany, że gwiazdor reprezentacji Korei i Tottenham Hotspur niejednokrotnie jeszcze pokaże swoją klasę na tym turnieju. Czarował za to książę z Paryża, a jego bajeczna technika wprawiała w osłupienie rywali…

Tutaj jego fenomenalne statystyki:

Debiut na Mistrzostwach udany, było to 7. z kolei zwycięstwo Koreańczyków. Okazja do tego by powiększyć streak już w sobotę o 12:30, „Wojownicy Taegeuk” będą mierzyć się z Jordanią.

 

Autor tekstu:

bobisimons

 

Exit mobile version