Site icon AzjaGola

Samurajski marsz rozpoczęty

Japonia zaczęła dziś kampanie mającą doprowadzić ją do triumfu w Pucharze Azji. Ku temu zwrócone są wszystkie japońskie oczy od pamiętnego 2019 roku, kiedy to Katar sprawił sensację pokonując Japończyków w finale, co do dzisiaj jest bardzo bolesnym wspomnieniem dla wszystkich kibiców Samurai Blue. Japonia ma na swoim koncie najwięcej triumfów w Pucharze Azji, ale po ostatni puchar sięgnęła dosyć dawno, bo w 2011 roku. Wtedy to po kapitalnym strzale Tadanariego Lee pokonała Australię po dogrywce.

(Photo by Koki Nagahama)

Nastroje przed dzisiejszym meczem były bardzo jednoznaczne i jak widać po składzie desygnowanym przez Moriyasu, udzieliły się one także trenerowi Samurai Blue. Mitoma, Tomiyasu i Nakayama nie znaleźli się w ogóle w kadrze, a w pierwszym składzie zobaczyliśmy Ziona Suzuki, Mao Hosoyę, czy Taniguchiego z ligi katarskiej.

Największą niespodzianką po stronie Wietnamskiej był brak od pierwszych minut Nguyena Quang Hai. Były gracz francuskiego Pau FC nie znalazł się w pierwszym składzie z powodu decyzji trenera.

Przebieg meczu pokazał, że bukmacherzy, eksperci i Moriyasu znacznie się pomylili. Japonia miała inicjatywę od pierwszych minut, ale Japonia nie zdominowała w pełni Wietnamu, który zagrał naprawdę dobre pierwsze 45 minut, a zlekceważenie rywala przez japońskiego trenera mogło się bardzo źle skończyć. Mimo, że to Japonia w  11. minucie objęła prowadzenie. Mały bilard w polu karnym Wietnamu spowodował, że piłka trafiła pod nogi Minamino, a ten bez problemu z bliska skierował piłkę do siatki. Zaledwie 5 minut później stało się jednak coś, co zszokowało cały stadion, w tym wietnamskich zawodników. Otóż Wietnam doprowadził do wyrównania po iście kosmicznym strzale głową Nguyena Dinh Bac, który nie dał najmniejszych szans Zionowi Suzuki, ani nawet japońskiej defensywie na reakcję. Cudowne, niesamowite trafienie dało Wietnamowi nadzieje, a jego kibicom moment ogromnej radości.

W 33. minucie radość Wietnamczyków była jeszcze większa. Koszmarny błąd Ziona Suzuki wykorzystał Pham Tuan Hai i wyprowadził Wietnam na sensacyjne prowadzenie. Ale Wietnam nie schodził na przerwę z korzystnym wynikiem. Rozdrażniona stratą dwóch bramek Japonia, rzuciła się do ataków w poszukiwaniu bramki wyrównującej. Najpierw doskonałą sytuację zmarnował Mao Hosoya, ale kilkanaście sekund później Takumi Minamino wykorzystał precyzyjne dogranie Wataru Endo i równie precyzyjnym strzałem doprowadził do wyrównania w 45. minucie.

Ale dla Japonii remis nadal nie był satysfakcjonującym wynikiem. Jej ataki nie ustawały, a ich efektem była rakieta ziemia-powietrze, którą w czwartej doliczonej minucie odpalił Keito Nakamura. Fenomenalne trafienie byłego gracza Gamby Osaka już teraz można rozpatrywać w kategoriach poważnego kandydata do bramki turnieju. Duże brawa należą się ekipie Philippe Troussiera, która postawiła się Japonii i przez chwilę napędziła jej poważnego strachu wychodząc na prowadzenie. Mimo wszystko po pierwszych 45 minutach nie mieliśmy niespodzianki i obie drużyny schodziły do szatni przy wyniku 3-2 dla Japonii.

Druga połowa była dużo spokojniejsza od pierwszej. Japonia miała mecz pod całkowitą kontrolą i nie pozwalała sobie na żadne błędy. Skupiała się głównie na posiadaniu piłki i kontroli co uśpiło nam grę i w efekcie mecz. Pierwszy poważniejszy zryw Japończyków obejrzeliśmy w okolicach 70. minuty gdy strzał Minamino został odbity przez bramkarza. W 85. minucie Japonia zerwała się ponownie, a Ayase Ueda trafił do siatki ustanawiając wynik tego spotkania. Asystę przy jego trafieniu zaliczył Takefusa Kubo, który pojawił się na boisku zaledwie minutę wcześniej.

Japonia w pełni zasłużenie odnosi pierwsze zwycięstwo na turnieju i mocno rozpoczyna swój marsz po Puchar Azji. Wietnam będzie musiał poszukać punktów w spotkaniach z Indonezją i Irakiem i z taką grą wcale nie będzie skazany na porażkę. Piłkarzem meczu został Takumi Minamino.

A dziś kolejne emocje związane z Pucharem Azji. O 15:30 ZEA zmierzą się z Hong Kongiem, a o 18:30 Iran zagra z Palestyną.

Exit mobile version