Karim Benzema jest z pewnością najbardziej utytułowanym zawodnikiem, który w letnim oknie transferowym wzmocnił ligę Arabii Saudyjskiej. Laureat Złotej Piłki z 2022 roku nie podbił jednak saudyjskich boisk, dlatego w ostatnich dniach mówi się o jego odejściu z Al-Ittihad Dżudda.
O byłym reprezentancie Francji zrobiło się ponownie głośno pod koniec ubiegłego roku. W drugi dzień świąt Bożego Narodzenia jego klub został bowiem upokorzony przez Al-Nassr Rijad. Aktualny mistrz Arabii Saudyjskiej przegrał 2:5 w jednym z najbardziej prestiżowych spotkań Saudi Pro League, a największymi negatywnymi bohaterami byli jego dwaj najwięksi gwiazdorzy. Sprowadzony przed sezonem z Liverpoolu Fabinho dostał czerwoną kartkę jeszcze przy stanie 2:2, zaś Benzema niemal dosłownie snuł się po boisku bez żadnego sensu i na dodatek sprokurował rzut karny.
„Syn porażki”
Nic dziwnego, że były gwiazdor Realu Madryt został ostro skrytykowany przez dziennikarzy oraz kibiców. Już od pewnego czasu napastnik z algierskimi korzeniami był nazywany „synem porażki”, ale po klęsce z Al-Nassr usłyszał (a właściwie przeczytał) jeszcze więcej cierpkich słów od fanów Al-Ittihad. Z tego powodu skasował swój profil na Instagramie, co w dzisiejszym świecie mediów społecznościowych nie mogło przejść niezauważone.
Co więcej, Benzema w związku z krytyką miał nie stawić się na dwóch treningach, a ostatecznie opuścił Dżuddę. Sensacyjne doniesienia po części zostały zdementowane przez sam klub. Według Al-Ittihad wyjazd napastnika był zaplanowany wcześniej i miał związek z urazem stopy, który miał zostać skonsultowany z europejskimi lekarzami. Mimo to szybko ruszyła medialna „karuzela transferowa”. Zdaniem dziennikarzy może on już niedługo zostać zawodnikiem Olympique Lyon, w którym się wychował. Louis Saha widziałby go z kolei w Manchesterze United, dlatego zaapelował do klubowych włodarzy o sprowadzenie Francuza.
Czy dotychczasowy pobyt Benzemy w Arabii Saudyjskiej należy oceniać jednoznacznie negatywnie? To zależy. Patrząc na podstawowe statystyki nie jest bowiem tak źle. Kapitan Al-Ittihad we wszystkich 20 meczach tego sezonu strzelił 12 bramek i zanotował 5 asyst. Problem w tym, że rzadko kiedy strzelał gole w starciach z poważnymi rywalami. Tylko dwie bramki w lidze zdobył z drużynami ze ścisłego topu (Al-Hilal i Al-Taawoun), a jedynego hattricka ustrzelił w meczu z przedostatnim w lidze Abha Club (już po zwolnieniu Czesława Michniewicza ;).
Z dziewięcioma bramkami w Saudi Pro League Benzema nie znajduje się nawet w czołówce strzelców, chociaż defensywy saudyjskich klubów są ich największym problemem. Dla przykładu przewodzący w klasyfikacji Cristiano Ronaldo zdobył 18 bramek w 20 meczach, a drugi Aleksander Mitrović 17 goli w 17 spotkaniach. Dodatkowo na niekorzyść francuskiego napastnika świadczy fakt, że nie jest on nawet najlepszym strzelcem swojego klubu. Marokańczyk Abderrazak Hamdallah zagrał o jedno spotkanie ligowe mniej, a zdobył o jedną bramkę więcej.
Fani Al-Ittihad krytykują zwłaszcza ostatnie tygodnie w wykonaniu Benzemy. Co prawda strzelił on dwa gole w dwóch meczach zorganizowanych w Dżuddzie Klubowych Mistrzostwach Świata, ale po pierwsze uczynił to w starciach z nowozelandzkim Auckland City i egipskim Al-Ahly Kair, a po drugie w meczu z Egipcjanami nie wykorzystał rzutu karnego i Saudyjczycy odpadli już w ćwierćfinale turnieju.
Czas na porządki
Zawód jest tym większy, że działacze aktualnego mistrza Arabii Saudyjskiej dostosowywali się do dotychczasowych wymagań Benzemy. Nie chodzi tutaj jedynie o kwestie finansowe, bo przyczyna pobytu laureata Złotej Piłki sprzed dwóch lat jest doskonale znana. Zwolnienie na początku listopada ubiegłego roku portugalskiego trenera Nuno Espirito Santo miało być związane z jego konfliktem z napastnikiem. Już w sierpniu media donosiły, że Benzema nie pasuje do taktyki Nuno, a ponadto szkoleniowiec nie chce dać mu kapitańskiej opaski (zawodnik otrzymał ją ostatecznie pod koniec sierpnia).
Zwolnienie Portugalczyka było bardzo znaczącym ukłonem włodarzy Al-Ittihad wobec francuskiego piłkarza. Nuno co prawda zostawiał klub dopiero na 5. miejscu w Saudi Pro League, ale w ubiegłym roku zdobył z nim przecież wspomniane mistrzostwo Arabii Saudyjskiej. Tym samym odzyskał tytuł po blisko czternastu latach posuchy, na dodatek dysponując teoretycznie słabszym składem od rijadzkich Al-Nassr i Al-Hilal.
Następcą Nunno został Marcelo Gallardo. Argentyńczyk jako szkoleniowiec może pochwalić się sporymi sukcesami w Ameryce Południowej. Z River Plate dwukrotnie triumfował w Copa Libertadores (ostatnio nieco ponad pięć lat temu) i raz w Copa Sudamericana, a ponadto zdobył mistrzostwo Argentyny. Na razie jego bilans w Al-Ittihad nie jest imponujący – cztery zwycięstwa, cztery porażki i remis nie napawają optymizmem. Warto dodać, że saudyjski mistrz w chwili zwolnienia Portugalczyka tracił do lidera 11 punktów, natomiast teraz różnica wynosi już 25 oczek.
Nie tylko Benzema
Trudno w tej chwili powiedzieć, czy francuski gwiazdor z algierskimi korzeniami pozostanie w saudyjskiej ekstraklasie. Na pewno nie jest skreślony przez kierownictwo Al-Ittihad. Z medialnych doniesień wynika, że wciąż liczą one na 26-letniego zawodnika, który ich zdaniem potrzebuje czasu na dostosowanie się do realów saudyjskiego futbolu. Zespół pod wodzą Gallardo już w przyszłym tygodniu ma zacząć szlifowanie formy na obozie w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Kiepska gra Benzemy najprawdopodobniej nie ma (jedynie) związku z koniecznością przystosowania się do nowej rzeczywistości. Media oceniając jego grę w klubie z Dżuddy wydają się pomijać aspekty niesportowe, czyli poważne zarzuty ciążące na pięciokrotnym triumfatorze Ligi Mistrzów. Pod koniec października francuski minister spraw wewnętrznych Gérald Darmanin wprost oskarżył piłkarza o powiązania z islamistami z Bractwa Muzułmańskiego. Polityk zareagował w ten sposób na wpis kapitana Al-Ittihad w serwisie X, w którym ubolewał nad bombardowaniem palestyńskiej Strefy Gazy przez izraelskie wojska. Darmanin zarzucił Benzemie, że nie wypowiadał się w podobny sposób na temat ataku Hamasu z 7 października.
Abstrahując od podobnych kwestii, urodzony w Lyonie napastnik może nie być jedynym rozczarowaniem Saudi Pro League. Jego klubowy kolega Jota, także będący jednym z pierwszych głośnych transferów Saudyjczyków, został skreślony z listy uprawnionych do gry w lidze, a w dotychczas rozegranych spotkaniach niczym nie zachwycił. Al-Ahli Dżudda nie będzie natomiast robić przeszkód Roberto Firmino, który poza hattrickiem w debiucie nie strzelił więcej żadnej bramki i od początku listopada jest tylko rezerwowym.
Autor tekstu:
Maurycy Mietelski
